Legenda o Rogoźniku
Dodane przez admin dnia Październik 20 2007 10:39:03
LEGENDA O ROGOŹNIKU






Stare to - piastowskie casy. Pod holami hurmawica leśno zajaziła, przełęce od wody Raby bez Gorce, Babiom Górę jaze po skaliste granie i turnice Wysokich Tater. W odwiecznej huśtciawie leśnej, mrocnej i otępiej, dźwierz dziki gazdowoł po swojemu. Nidźwiedź, ryś i wilk brali krwawy okup od leśnej stwory. Casem w pustacie zarośnięte jaferzyskiem, na polany i młaki zajrzoł tur, ale hnetki się cofoł ku Pieninom, kany słonko mocniej dogrzewało. W kotlinak nad dunajeckimi wodami caił się leśny cłowiek - poganin, co nijakim światem nowej wiary nie kcioł przyjąć. Niedużo było tyk leśnych ludzi. Żyli z polowacki, siedzieli w sała-siskak, w miejscak obleśnyk, w bagnak i młakak matecnyk, kany dojść było nieporadnie. Pokrony tyk pogańskik ludzi, dziedziny pod holami, w niżniej Polsce nazywali pogańską ziemią albo tez Cornym Lasem. Jaze na stolcu królewskim zasiod Leszek Biały, z Piastów król, młody i rycerski. Roiło się na jego dworze od rycerskiej młodzi, zaś nad syćkik umiłowoł król Jaxe Gryfite, siuchaja wyrośniętego, mocnego i gibkiego i do sele-niejakiej zbroi sposobnego. Kiedy król z panami i biskupami wybrali się wojne prociw pogańskim Prusokom, Jaxa wiód przedniom struże, z ludowych Gryfitów wyzdąjanom. I byłoby jakoby było. ino ze Prusocy nie spali, bo od pocatku Jaxe na oku mieli. Zasiedli w bagnak i huściokak, przycaili się dobrze i nicym się Jaxa z towarzysami spostrzóg. zostoł ze swoim wojskiem ze syćkik stron zajęty. Ani Jaxie, ani jego Gryfitom nie brakło ducha, nie złomali się. Wzieni się przebijać do gruntu suchego, kany konie mogłyby iść ślebodnie. Zawrzała stra-sno bitka. Prusocy nie kcieli popuścić, ale Gryfici prali, jaze krew sicała i polanka, kany się bili, chnetki pokryła się trupami. Rycerz Jaxa w tyj kurniawie ciskoł się jak ryś i niós śmierzć tym, co się z nim spotkali. Końcem z poroma towarzysami ze zasadzki scenśliwie się wydostoł. Jednako Jaxe tak Prusocy w bitce poturbowali, ze strocił fantazjom. Wzion uciekać tak, ze nawet królowi o wrogak nie dół znać. Od tego casu Jaxa zdziwacoł, tak się widziało, przygłupioł. Manioki i morzyska cięgiem go brały, zaś hańba cisne-na się i tliła w nim bez przystanku, ze i ludziom na ocy nie śmioł się pokozać.
W tym odurzeniu przyjechoł do ziemi pogańskiej i między młakami grodek z drzewa pobudowoł tam, kany dzisiok jest wieś Rogoźnik. Twardo była natura rycerza Jaxy, chocioj ze smętku przedwceśnie posiwioł, krzepa i siły zachowały się w nim długo. Siwy jak gołąbecek, na biołym koniu przelaty-woł bez pustacie leśne ugonioł za niedźwiedziem, dzikiem i jeleniem, zaś leśni ludzie kryli się przed nim; uwa-zowali go za leśnego ducha abo za słowiańskiego boga Pośwista. W tyj postaci leśnej przyseł na świat jego syn, Jan Sulisław Gryfita. Chowany przez matkę w wielkiej bogobojności, pocuł wielgom chęć do stanu duchownego. Kiedy ociec ze stropacji zywo tu dokonoł, Sulisław grodek rodowy. Rogoźnik, strykowi swemu, wojewodzie krakowskiemu, Cedronowi Teodorykowi Świebodzicowi Gryficie sprzedoł. Za pieniądze wywędrowoł do słonecnej Italiji, do miasta Padwy i tam z casem księdzem ostoł. Kany Padwa, kany Rogoźnik? Ale tako jest legenda o pirsyj wiosce pod holami.

Adam Pach